Siły lotnicze Armii i Marynarki planowały ataki samobójcze na alianckie okręty na niespotykaną dotąd skalę. W związku ze znaczeniem strategicznym Okinawy - w rękach Amerykanów stałaby się bazą wypadową do inwazji na wyspy macierzyste - i coraz gorszą sytuacją militarno-gospodarczą kraju, Armia wywierała na dowództwo Marynarki ciągły nacisk, by pozostałe jednostki nawodne wykorzystać do wsparcia obrońców wyspy.
Obecny dowódca floty, admirał Soemu Toyoda, zgodziwszy się, iż utrata Okinawy i tak uczyni bezużytecznym to, co jeszcze pozostało na chodzie z potężnych dawniej morskich eskadr, postanowił wysłać pod Okinawę wszystkie dziesięć jednostek Zespołu Dywersyjno-Uderzeniowego - pancernika „Yamato”, lekkiego krążownika „Yahagi” i ośmiu niszczycieli. Jego rozkaz przekazano dowódcy zespołu 3 kwietnia.
5 kwietnia na „Yahagi” odbyła się narada sztabowa dowódców okrętów, na której przedstawiono ogólne zarysy planu. Ci, usłyszawszy, że mają popłynąć z ilością paliwa wystarczającą tylko na dopłynięcie do Okinawy, bez osłony powietrznej, a potem dać się zatopić przeważającym siłom US Navy, uznali operację za „śmieszną”. Oberwało się też naczelnemu dowództwu, jako „zbieraninie nieudolnych, niedoświadczonych dowódców” i z tej racji „popełniającemu błąd za błędem”. Zdaniem uczestników coraz bardziej burzliwej narady okręty powinny rozproszyć się i działając niezależnie od siebie, niczym niemieckie „okręty korsarskie”, wziąć się za szarpanie rozciągniętych linii zaopatrzeniowych wroga, co zada Amerykanom zdecydowanie dotkliwsze straty, niż bezsensowne szarżowanie na Okinawę.
Po zakończeniu narady, prowadzący ją oficer udał się na „Yamato”, gdzie zreferował stanowisko dowódców okrętów wysłannikowi admirała Toyody. Tam usłyszał, iż rozkazy już zapadły i mają głęboki sens - celem samobójczego rajdu jest odciągnięcie uwagi lotniskowców wroga od lotników „shimpu” (kamikaze), których setki przeprowadzą atak na okręty u brzegów Okinawy. Na takie dictum odpowiedź mogła być tylko jedna „Sadzę, że mamy szansę umrzeć odpowiednio. Samuraj żyje w stałej gotowości na śmierć.”
Na „Yamato” zebrano załogę i poinformowano o zadaniu. Potem wyokrętowano 67 kadetów, (byli na „Yamato” zaledwie trzy dni), dowódcy jednostek urządzili w mesie suto zakrapianie alkoholem przyjęcie pożegnalne. Następnego dnia z pokładu zabrano chorych oraz pewną liczbę marynarzy w podeszłym wieku. Yamato opuścił kotwicowisko Mitajiri, pobrał w Tokuyamie 3400 ton paliwa. O 15:20 pancernik udał się do wylotu cieśniny Bungô, wkrótce potem połączył się z pozostałymi jednostkami wyznaczonymi do operacji - „Yahagi” i niszczycielami „Izokaze”, „Hamakaze”, „Yukikaze”, „Kasumi”, „Hatsuhimo”, „Asashimo”, „Fuyuzuki” i „Suzutsuki”.
O 18:30 Zespół Szturmowy wszedł w cieśninę Bungô, po dostrzeżeniu okrętu podwodnego przez jeden z wodnosamolotów, zmienił kurs i utworzył formację obrony przed okrętami podwodnymi. Mimo kolejnej zmiany kursu i zygzakowania, z niszczyciela „Isokaze” dostrzeżono okręt podwodny „Threadfin”, idący na powierzchni. Wykonano manewr unikowy, ale „Threadfin” również dostrzegł zespół japoński i wkrótce potem przekazał raport. Kolejny kontakt wzrokowy z okrętami japońskimi uzyskał okręt podwodny „Hackleback” i także poinformował o tym dowództwo.
Następnego dnia zespół mijał kolejne wyspy, po świcie przydzielono mu wątłą osłonę powietrzną kilku „Zer”. Wodnosamoloty „Yamato” po wypełnieniu swego zadania zawracają do baz na Kiusiu. Mniej więcej w tym samym czasie niszczyciel „Asashimo” ma kłopoty z maszynami i coraz bardziej pozostaje w tyle.
O 8:32 cała grupa japońskich okrętów zostaje zlokalizowana przez myśliwiec „Hellcat” z lotniskowca „Essex”, który ściąga w pobliże kilka innych myśliwców. Te zostają dostrzeżone przez obserwatorów na okrętach, ale eskorta „Zer” nie nawiązuje kontaktu wzrokowego. Wkrótce po dziesiątej obserwatorzy dostrzegają łodzie latające oraz okręt podwodny „Hackleback”, śledzący zespół japoński. „Yamato” i „Yahagi” bez rezultatów ostrzeliwują samoloty z dział, a Amerykanie wkrótce kryją się w chmurach.
Wkrótce po godzinie jedenastej radar „Yamato” wykrywa kierującą się ku zespołowi liczną grupę samolotów. Wszystkie okręty zwiększają prędkość do 25 w, równocześnie wykonując zwrot. O 11:15 „Yamato” odbiera meldunek, iż 25 minut wcześniej stacja obserwacyjna na wyspie Kikaiga zauważyła 150 samolotów, kierujących się na północny zachód.
Następnie nad zespołem zaczyna krążyć kilka amerykańskich myśliwców, które utrzymują kontakt wzrokowy do czasu przybycia głównej formacji samolotów. „Yamato” i „Yahagi” ponownie otwierają ogień, a cały zespół zaczyna zygzakować. O 11:29 Zespół Szturmowy zmienia kurs na 205, ku Okinawie.
O 12:32 obserwatorzy dostrzegają amerykańskie samoloty z lewej burty, w odległości 4 km - to pierwsza fala nalotu, składająca się ze 132 myśliwców, 50 bombowców i 98 samolotów torpedowych z lotniskowców „Hornet”, „Hancock”, „Bennington”, „Belleau Wood” „San Jacinto”, „Essex”, „Bunker Hill”, „Bataan” i „Cabot”. Ich pierwszą ofiarą staje się samotny niszczyciel „Asashimo” zatopiony przez samolot z „San Jacinto”.
Wkrótce potem „Yamato” strzela w samoloty 460 mm pociskami „Sanshiki Dan” i prowadzi intensywny ogień z dział przeciwlotniczych. Zespół szturmowy zmienia kurs, gdy atakują bombowce nurkujące, lecz o 12:40 „Yamato” trafiają tonowe bomby, zniszczeniu ulegają pomieszczenia załogi za nadbudówką operatorów radaru, w pokładzie dziobowym wybity zostaje otwór o średnicy 18 m i wybucha pożar. Jeden bombowców zostaje zestrzelony.
Teraz kolej na samoloty torpedowe - atak z lewej burty owocuje trafieniem w lewą burtę koło pomieszczenia przedniej windy kotwicznej i nabraniem 2350 ton wody. Ponownie jeden bombowiec udaje się zestrzelić. Następnie „Yamato” zostaje ostrzelany niekierowanymi pociskami rakietowymi 127 mm z myśliwców, ale powoduje to powierzchowne uszkodzenia.
Równocześnie atakowane są „Yahagi” i niszczyciele - „Hamakaze” stopuje, a potem łamie się na pół. Na „Suzutsuki” wybucha ogromny pożar. Krążownik lekki „Yahagi”, dryfuje za zespołem. Uszkodzony „Yamato” wciąż utrzymuje pełną prędkość. O 12:50 samoloty pierwszej fali odlatują.
W dziesięć minut później nadlatuje druga fala w sile 50 maszyn. Zespół podąża teraz na południe. Bombowce nurkujące i myśliwce uzyskują kilka trafień na „Yamato”.
O 13:33 atakuje 110 samolotów, koncentrując się na pancerniku. Atak torpedowy z lewej burty doprowadza do trafienia trzema torpedami w śródokręcie i zablokowania steru pomocniczego. Okręt nabiera coraz więcej wody i przechyla się na lewą burtę - zalanie obu prawoburtowych maszynowni i kotłowni wyprostowuje okręt. Yamato zaczyna skręcać w prawo - ku Okinawie. Dwie kolejne torpedy trafiają w śródokręcie, powraca przechył na lewą burtę, prędkości spada do 18 węzłów. Większość nadbudówek jest już kompletnie zniszczona przez bomby.
„Yamato” zestrzeliwuje samolot torpedowy, ale to niewiele zmienia - trzy bomby wybuchają na śródokręciu po lewej burcie, a następnie torpeda ugadza śródokręcie po prawej burcie. Potem dwie kolejne torpedy wybijają otwory w lewej burcie. Przechył Yamato wzrasta, prędkość spada do 12 węzłów. Nikt z zespołu usuwania uszkodzeń już nie żyje, a układ kontrbalastowania nie jest w stanie dalej korygować przechyłu. Dowódca drugiej floty, wiceadmiał Ito, wydaje rozkaz przerwania „Ten-Ichi-Go”, opuszczenia okrętu i poleca niszczycielom, by te zajęły się ratowaniem rozbitków.
O 14:05 krążownik lekki „Yahagi” pogrążył się w falach. Sześć bombowców torpedowych przypuściło ostatni atak na „Yamato”, uzyskując kilka trafień - pancernik wolno przewrócił się na lewą burtę. O 14:23 eksplodowały komory prochowe wieży dział 460 mm nr 2, wyrzucając chmurę dymu i słup płomieni, widoczne z odległości 200 km. Po zatonięciu kadłuba doszło do podwodnej eksplozji. Z okrętu zdołano uratować tylko 269 członków załogi, w tym kontradmirała Nobuei Morishitę, szefa sztabu Drugiej Floty i byłego dowódcę Yamato. Śmierć w walce i morskiej głębinie poniosło 3063 marynarzy i oficerów, w tym wiceadmirał Ito oraz dowódca pancernika kontradmirał Aruga (pośmiertnie awansowany na wiceadmirała). (...)
Jesteś zainteresowany informacjami o filmowej superprodukcji "Yamato"?
Kliknij TUTAJ!